Poprzedni
Następny

Jak brzmią Indiana Line Nota 550 X? Top Hi-Fi subiektywnie vol. 4

Średnia ocen: 5
(4 oceny) 4 komentarze

Dobry system stereo wcale nie musi być drogi. Nie trzeba wydawać wagonu pieniędzy, aby cieszyć się przyjemnym i satysfakcjonującym brzmieniem. Naprawdę. Warunek jest jednak taki, że należy rozpoznać swoje dźwiękowe preferencje i w tym kierunku szukać. Innymi słowy, trzeba dobrać urządzenia stereo do siebie. Poszukiwania najlepiej zacząć jednak od takich, które są jak najbardziej uniwersalne i sprawdzają się w różnych gatunkach muzyki. Dłuższe obcowanie z nimi pozwoli nam zrozumieć, czego naprawdę szukamy i skutecznie tropić to dalej albo przekonać się, że to, co już mamy, jest dla nas wystarczająco dobre i na tym poprzestać. Właśnie dlatego zachęcamy do przyjrzenia się bliżej kolumnom Indiana Line Nota 550 X.

Spis treści: Jak brzmią Indiana Line Nota 550 X?

  1. Indiana Line Nota 550 X – miarodajny początek oferty
  2. Indiana Line Nota 550 X – z czym to gra?
  3. Indiana Line Nota 550 X – jak to gra?
  4. Jak gra Indiana Line Nota 550 X z NAD C 338?
  5. Indiana Line Nota 550 X – podsumowanie

Indiana Line Nota 550 X

Indiana Line Nota 550 X – miarodajny początek oferty

O marce Indiana Line pisaliśmy już w tekście Jak brzmi Indiana Line Tesi 561 i Indiana Line Tesi 661? Top Hi-Fi subiektywnie vol.1, opowiadającym o wrażeniach z odsłuchu dwóch modeli kolumn Indiana Line z serii Tesi, więc nie będziemy się powtarzać i zachęcamy do zapoznania się z tamtym artykułem. Jego lektura z pewnością będzie dobrym punktem odniesienia do tego, o czym piszemy teraz.

Aby jednak dobrze zarysować kontekst aktualnego odsłuchu trzeba zaznaczyć, że Nota to najtańsza seria w ofercie Indiana Line. Należą do niej trzy podstawkowe modele: Nota 260 X, Nota 250 X, Nota 240 X, jeden głośnik centralny Nota 740 X i jeden podłogowy, czyli właśnie omawiana tu Nota 550 X.

Ale „najtańsza” wcale nie oznacza, że najgorsza. W świecie audio znaczy to zazwyczaj, że mamy do czynienia z najbardziej dostępnym cenowo produktem danej marki, który daje możliwość zapoznania się z jej cechami charakterystycznymi, czyli z tak zwanym firmowym brzmieniem.

Indiana Line Nota 550 X

Przechodząc potem stopniowo do droższych serii można wyraźnie usłyszeć, że poszczególne aspekty brzmienia stają się coraz bardziej wyrafinowane, ale generalnie zawsze są one ukształtowane mniej więcej w podobny sposób. Dlatego też wsłuchując się w dźwięki wydawane przez kolumny Nota 550 X w pewnym stopniu słuchamy także wszystkich innych serii Indiana Line. Jednak na poziomie tego modelu firmowe brzmienie jest stosunkowo najsłabiej rozwinięte w ramach tego, co mają do zaoferowania droższe i najdroższe produkty tej marki. Tylko tyle i aż tyle.

Podłogowe kolumny Nota 550 X mają proste, klasyczne kształty. To konstrukcje 2,5 drożne, niezbyt duże (tylko 88 cm wysokości) i pozbawione jakichkolwiek ekstrawagancji, ale dzięki temu budzące zaufanie swoim konserwatywnym charakterem, stawiającym na sprawdzone rozwiązania. Oferowane są w dwóch kolorach: czarny dąb i jasny orzech.

Indiana Line Nota 550 X – z czym to gra?

Już wstępne przymiarki do odsłuchu pozwoliły nam się zorientować, że kolumny Indiana Line Nota 550 X są dość łatwe do wysterowania (ich skuteczność wynosi bowiem 91dB) i nie potrzebują jakiegoś szczególnie mocnego wzmacniacza. Ostatecznie zdecydowaliśmy się na dwa. Najpierw podłączyliśmy bardzo wszechstronną Yamahę A-S501 oraz odtwarzacz sieciowy Audio Pro Link 1, a potem wymieniliśmy Yamahę na wzmacniacz zintegrowany NAD C338. Zrobiliśmy to z ciekawości, a także z powodów, które wyjaśnimy w dalszej części naszego subiektywnego testu. W całym systemie wykorzystano okablowanie marki Audioquest.

YAMAHA A-S501

Indiana Line Nota 550 X – jak to gra?

Wciąż dobrze pamiętaliśmy odsłuch modeli Tesi, więc z góry wiedzieliśmy czego mniej więcej możemy się spodziewać po Notach i właściwie się nie zawiedliśmy. Chociaż w praktyce okazało się także, że zawsze trzeba się liczyć z dodatkowymi czynnikami, które wpływają na to, co i jak słychać.

Dość łagodny charakter brzmienia Tesi 561 i 661 sprawił, że tym razem nabraliśmy ochoty, żeby natychmiast trafić w samo sedno, czyli tak dobrać pierwszy utwór, aby od razu obnażył nam plusy i minusy Nota 550 X. Wybór padł zatem na „Why Go”, grupy Pearl Jam, z ich pierwszej i kultowej płyty „Ten”, będącej ikoną stylu grunge, a zarazem jednym z najlepszych albumów rockowych wszech czasów.

To drapieżny kawałek. Atakuje bez chwili wahania. Wchodzi perkusja, potem gitary, a następnie cudownie zachrypnięty głos Eddiego Veddera i muzyka zaczyna bujać. W każdym razie wiemy, że tak powinno być, bo znamy ten utwór na pamięć, ale teraz słuchamy i coś jakby nie buja. No i konsternacja. Pamiętając, że w przypadku Tesi pomogło ściszenie, tym razem zrobiliśmy to samo. Ale tylko nieznacznie polepszyło to sytuację.

W końcu jeden z nas wpadł na pomysł, żeby przysunąć kolumny do kanapy, na której siedzimy podczas odsłuchów. Nasze pomieszczenie jest dość spore, więc zdarza się, że niektóre kolumny się w nim gubią i trzeba im pomóc. Tak więc zakasaliśmy rękawy i kolumny Nota 550 X znalazły się w odległości dwóch metrów od nas, rozstawione także na szerokość dwóch metrów i do tego mocno dogięte w naszą stronę. Okazało się, że takie ustawienie to strzał w dziesiątkę.

Brzmienie natychmiast się zagęściło i uporządkowało, pogłębiła się przestrzeń, gradacja planów dźwiękowych stała się bardziej czytelna, wyraźnie poprawiła się rozdzielczość średnich tonów, a więc i głos Veddera stał się przyjemniejszy. Poprawiła się również ogólna dynamika, chociaż od razu było słychać, że podobnie jak w przypadku Tesi, ona nigdy nie będzie grała poważnej roli. Przy czym już teraz warto zaznaczyć, że istnieją sposoby, aby ją trochę wspomóc, ale więcej napiszemy o tym w dalszej części testu.

Po wprowadzeniu poprawek w ustawieniu, ponowne odtworzenia „Why Go” wreszcie dawały frajdę i bujały jak trzeba. To zdecydowanie był krok do przodu. W związku z tym nie mogliśmy się oderwać od Pearl Jam i słuchaliśmy dalej. Utwór po utworze. Aż wreszcie jeden z nich – „Oceans” – uświadomił nam, co jest najfajniejsze w kolumnach Indiana Line 550 X.

Tak samo, jak w przypadku odsłuchu Indiana Line Tesi 561 i 661 tu również szybko stało się jasne, że nie są to kolumny, które epatują mocno eksponowanymi krawędziami pasma dźwiękowego. Nie usłyszymy wyostrzonych sopranów, ani bardzo efekciarskiego basu. Nie żeby ich brakowało, co to to nie. Wszystko jest na swoim miejscu, ale ułożone w sposób charakterystyczny dla Indiana Line, czyli mamy tu pełną kulturę. Najwięcej dzieje się w zakresie średnich tonów, które zachowują neutralność z tendencją do lekkiego ocieplenia. A więc jest trochę tak, że średnica prowadzi, a soprany i bas akompaniują, co sprawia, że wszystko, czego słuchamy, nabiera zrównoważonego, lekko uspokojonego charakteru, świetnie sprzyjającego długim odsłuchom. Trochę cierpi na tym dynamika, ale zyskują utwory, które stawiają nie na energię przekazu lecz na klimat, nastrój, głos. Znakomicie słychać to właśnie w kawałku „Oceans”, który potrafi wywołać gęsią skórkę, bo 550 X świetnie przekazują jego emocjonalną głębię.

Nasłuchaliśmy się Pearl Jam i uznaliśmy, że czas zmienić repertuar. Lecz nie radykalnie. Po prostu przeskoczyliśmy z jednej kultowej płyty do drugiej, nie mniej wybitnej. Czyli włączyliśmy „Paranoid Android”, utwór grupy Radiohead, który w 1997 roku znalazł się na pierwszym singlu promującym album „OK Computer”.

To stosunkowo długi i rozbudowany dźwiękowo kawałek. Zawiera wiele ciekawych i wartych uwagi momentów, ale jego słuchanie za pośrednictwem Indiana Line Nota 550 X sprawia, że przede wszystkim zwróciliśmy uwagę na jeden z nich. „Paranoid Android” zaczyna się spokojnie i powoli, lecz konsekwentnie się rozwija, dodając kolejne elementy, żonglując tonacją i wprowadzając hałaśliwe gitary. Muzyczna tkanka gęstnieje, ale nagle – dokładnie w 3.34 minucie utwór się zmienia. Wchodzą rzewne chórki, głos Thoma Yorke’a mięknie i muzyka łagodnieje. Wtedy też dźwięki, które dobiegają z kolumn Indiana Line Nota 550 X robią się bardziej przekonujące, emocjonalne, poruszające. Nieco dalej – w 5.39 minucie – utwór wraca do swoich hałaśliwych korzeni, a zarazem traci nieco emocjonalną siłę wyrazu. Wnioski były łatwe do wyciągnięcia. Pozostało je tylko potwierdzić. Mamy na to swoje sposoby. Zdecydowaliśmy się to zrobić z pomocą „Burn” grupy The Cure.

To niezwykły utwór. Znalazł się na świetnej ścieżce dźwiękowej do bardzo dobrego, ale niesławnego filmu Alexa Proyasa „Kruk”. Gdy wchodził on na ekrany kin w 1994 roku mówiło się głównie o tym, że w czasie jego realizacji w nieszczęśliwym wypadku zginął odtwórca głównej roli Brandon Lee (syn sławnego Bruce Lee), co odwróciło nieco uwagę od jego rozrywkowego potencjału i zapoczątkowało wiele spiskowych teorii, którymi dosłownie obrósł ten film. W jakiś pośredni sposób te dziwne i tragiczne okoliczności przylgnęły również do tej muzyki i dodały jej dramatyczności. Jednak – co ciekawe – jej dramatyczność nie zawsze jest taka sama.

Zobacz także: Netflix: najciekawsze dokumenty kryminalne

„Burn” to taki utwór-kameleon, zawieszony gdzieś pomiędzy mocnym zadziornym rockiem, a jego łagodniejszym, bardziej balladowym wcieleniem i to, jak on ostatecznie zabrzmi, zależy bezpośrednio od tego, na jakich urządzeniach stereo go posłuchamy. Na jednych zabrzmi szybko, bardzo ofensywnie i z porywającą werwą, a inne spowolnią rockowy puls, dociążą wokal i zagęszczą atmosferę. Zazwyczaj wszystko wyjaśnia się już w pierwszej minucie, gdy z dziwnych świstów i pogwizdywań wyłaniają się uderzenia perkusji i warkot gitar, które z narastającą energią prą do przodu.

Indiana Line Nota 550 X

Indiana Line Nota 550 X pokazała nam to wszystko tak, jak się spodziewaliśmy. Pozostała po spokojniejszej, ocieplonej stronie muzyki, tym samym ostatecznie potwierdzając wszystko, co usłyszeliśmy wcześniej. Ale to jeszcze nie był koniec naszych testów, bo nabraliśmy podejrzenia, że można z tych kolumn wycisnąć odrobinę inne brzmienie i spróbowaliśmy to zrobić. Z pewnym powodzeniem.

Jak gra Indiana Line Nota 550 X z NAD C 338?

Wszystkie kolumny głośnikowe są podatne na zmianę amplifikacji. Taka modyfikacja systemu zawsze daje mniej lub bardziej słyszalne zmiany. A my akurat mieliśmy pod ręką wzmacniacz zintegrowany NAD C 338 z Chromecastem na pokładzie i wiedzieliśmy, że to urządzenie kreuje wyraźnie inne brzmienie niż zrównoważona Yamaha, która do tej chwili napędzała Noty 550 X. NAD gra zdecydowanie bardziej ofensywnymi skrajami pasma i mocniej akcentuje dynamikę. Tak więc zżerała nas ciekawość, jak też zabrzmi to urządzenie w połączeniu z Notami. Podłączyliśmy, przesłuchaliśmy dokładnie te same utwory, które zabrzmiały z Yamahą i… zrobiło się ciekawie.

NAD C 338

Zobacz także: [Wideo] Najciekawsze wzmacniacze stereo do 3000 – I połowy 2022 roku | prezentacja i recenzja Top Hi-Fi

Jak już wielokrotnie wspominaliśmy, ogólna sygnatura dźwiękowa kolumn Indiana Line cechuje się daleko idącą kulturalnością dźwięków. Zapewnia to dużą przyjemność odsłuchu, ale uspokaja dynamikę i w pewnym stopniu uśrednia słuchaną muzyką, co znaczy, że wszystko mniej więcej gra podobnie. A to nie każdemu musi się to podobać, choć to uśrednienie jest też zaletą. Zwróćmy uwagę na prosty fakt.

Każdy kto zaczyna przygodę budowania własnego systemu stereo i szukania swojego ulubionego brzmienia z zasady nie wie jeszcze, co mu się podoba. Na tym etapie kupowanie bardzo drogich komponentów stereo o wyrazistym, często bezkompromisowym brzmieniu, to najczęściej duży błąd, bo dość szybko może się okazać, że nasz wymarzony system jest na dłuższą metę męczący. Dlatego na początek najlepiej jest kupić coś stosunkowo taniego, ale solidnego, dobrego w wielu aspektach, zrównoważonego, dzięki czemu potrenujemy nasz słuch i lepiej poznamy nasze preferencje. Uszy adaptują się do dźwięków i z czasem oswajają się z tym, co mają do zaoferowania konkretne urządzenia. Gdy minie pierwsze zauroczenie możemy miarodajnie ocenić to, co słyszymy i świadomie szukać dalej. Albo poprzestać na tym, co już mamy, uznając, że niczego więcej nie potrzebujemy.

Zestaw Indiana Line Nota 550 X, Yamaha A-S501 i Audio Pro Link 1 to właśnie taki dobry starter. Solidna propozycja na początek drogi do odnalezienia swojego dźwięku. Warto się z nim zapoznać, żeby potem rozumieć, w którą stronę mogą podążyć zmiany, wprowadzone ewentualną wymianą któregoś z komponentów. I czy w ogóle chcemy tych zmian. My chcieliśmy. Taką mamy pracę i z natury jesteśmy ciekawscy. Poza tym ktoś musi to dla Was robić, prawda? Znaliśmy już mocne i słabe strony Noty 550 X i pomyśleliśmy, że może dałoby się trochę ożywić dynamikę tych kolumn, dodając też przy okazji nieco basu i sopranów. Wzmacniacz NAD-a miał wszelkie predyspozycje, aby podołać takiemu zadaniu. No i podołał. Ale nie aż tak, żeby od razu otwierać szampana.

Audio Pro Link 1

Kluczowe aspekty brzmienia, które chcieliśmy poprawić – dynamika, bas, soprany – rzeczywiście zostały ulepszone, ale nie diametralnie. Nota zasadniczo nie zmieniła swojej natury, tylko lekko zmodyfikowała brzmienie, nadal pozostając przede wszystkim po stronie kulturalnego grania, ale z lepszym uderzeniem, wyrazistszą dynamiką i mocniej wybrzmiewającą górą. Stało się to jednak pewnym kosztem. Średnie tony trochę się wycofały i nie brzmiały już tak dobrze, jak z Yamahą. I znowu, nie była to diametralna zmiana, ale słyszalna i jednym to będzie pasować, a innym nie. Jak zawsze.

Indiana Line Nota 550 X – podsumowanie

Jeśli chodzi o parametry i to, co mają do zaoferowania, Indiana Line Nota 550 X nie są najlepszymi kolumnami na świecie. Ale to właśnie dobrze. Bo dzięki temu są one bardzo uniwersalne, poprawne i zadowalające w wielu aspektach, łatwe do napędzenia i przyjemne w słuchaniu. Można zatem powiedzieć, że to jedne z najlepszych kolumn (na świecie <puszczają oko>) na początek drogi, która prowadzi do odnalezienia swojego idealnego brzmienia. Są jednak tacy, którzy zostają z nimi na dłużej, bo nie czują, że muszą coś radyklanie zmienić i po prostu dobrze im się słucha Indiana Line 550 X. Czy tak samo będzie z Wami? Nie wiadomo, bo na to pytanie możecie odpowiedzieć tylko Wy sami. Właśnie dlatego zachęcamy do posłuchania ich osobiście. Już dziś umówicie się na odsłuch. Odwiedzajcie nasze salony Top Hi-Fi & Video Design, w których my, #EksperciDobregoBrzmienia, pomożemy w wyborze urządzeń, doradzimy, wyjaśnimy i odpowiemy na każde pytanie. Z nami możecie bez obaw zacząć szukać swojego brzmienia.

Czytaj i oglądaj więcej na temat sprzętu audio:

A może chcesz poczytać nasze artykuły o muzyce?

 



Poprzedni
Powrót do aktualności
Następny
5
Ocena:
Średnia ocen: 5

(4 oceny)

Polecane

Umów się na prezentację w salonie

W każdym z naszych salonów znajduje się sala odsłuchowa, w której w miłej atmosferze zaprezentujemy Ci brzmienie wybranego przez Ciebie sprzętu audio.

Umów się na spotkanie

Zobacz listę salonów

Umów

Top Hi-Fi & Video Design

Salony firmowe

Salony firmowe

Top Hi-Fi & Video Design: