Poprzedni
Następny

What's Love Got To Do With It – Tina Turner

Tina Turner

Miłosna piosenka o braku miłości? To właściwie żaden problem, zwłaszcza gdy w tle prostego tekstu wybrzmiewa tęsknota za uczuciem i gorycz życiowej porażki. I to wszystko nie przeszkadza w tym, by gorzka piosenka zapisała się w umysłach słuchaczy jako tradycyjna „pościelówka”. Czy za sukcesem stoi tu nośny temat, czy może jest to charyzma i trudna historia wykonującej przebój artystki? Spróbujmy to sprawdzić.

Żeby w pełni zrozumieć słowa każdej piosenki, którą Tina Turner śpiewała o związkach i miłości trzeba przyjrzeć się wszystkiemu, co wydarzyło się w jej życiu. Historia życia artystki z najlepszymi nogami świata nie jest bowiem różowa – losy Tiny to wiele lat mroku i dramatycznych zdarzeń. Co gorsza, wszystko zaczęło się od pierwszej prawdziwej miłości i pierwszych sukcesów w muzycznej karierze. W tle majaczy chuda sylwetka sprawcy – zarówno sukcesu jak i tragedii – Ike’a Turnera.

Ike Turner – kochanek, oprawca, ojciec sukcesu

Tina urodziła się jako Anna Mae Bullock w Nutbush, w stanie Tennessee. Po raz pierwszy ujrzała charyzmatycznego Ike'a Turnera, popularnego piosenkarza, w klubie nocnym w St. Louis, a jej reakcja na nową znajomość była raczej chłodna. W wydanej pod koniec 2018 roku autobiografii „My Love Story”, Tina wspomina, że uznała Ike’a za zupełnie nieatrakcyjnego. Dodaje jednak od razu, że niewątpliwie potrafił się pokazać i sprzedać.

Pomyślałam, że to najbrzydsza osoba, jaką kiedykolwiek widziałem. Nigdy nie widziałem nikogo tak chudego! Ale miał prezencję. Obserwowałem go, kiedy wszedł na scenę i zaczął występ. Pomyślałam: Och, wow, chcę śpiewać z tym zespołem! – pisze Tina w książce.

Tina dla odmiany zrobiła na Ike’u dość silne wrażenie. Ten wieczór był początkiem romansu i współpracy. Wkrótce Tina dostała swoją szansę, żeby nagrać profesjonalne demo, ale okazało się, że to nagranie, które zrobiła w towarzystwie przyszłego męża spodobało się w wytwórni najbardziej. Ike wykorzystał sytuację i doprowadził do tego, że niepozorna Anna Mae odeszła na zawsze.

Po prostu wrócił do domu z wytwórni płytowej i powiedział: „Oto płyta”. A ja na to: „OK, ale kim jest Tina?". Powiedział wtedy: „To ty jesteś Tiną!". A ja na to: „Tina? Tina Turner?” Ledwo przechodziło mi to przez usta! Dziś wiem już, że wtedy on po prostu przejął pieniądze, nazwę i całą kontrolę – gorzko wspomina artystka.

Warto dodać, że dopiero jej autobiografia i towarzyszący jej promocji wywiad dla stacji CBS upewniły cały świat, że lata domysłów nie były na wyrost. O ile od lat mówiono o przemocy w związku Tiny i Ike’a, wokalistka nigdy otwarcie nie przyznała, że głośny muzyczny romans pełen był fizycznej i psychicznej przemocy. Dopiero książka obnażyła najciemniejsze strony kariery Tiny.

Właściwie od pierwszego spotkania Ike organizował Tinie całe życie osobiste i zawodowe, ale do pełnej kontroli nad obiecującą wokalistka brakowało mu jednego elementu – małżeństwa. Postanowił zatem naprawić to niedopatrzenie.

Gdy poprosił, bym za niego wyszła, to nie bez powodu. Musiałam powiedzieć 'tak', bo inaczej zaczęłaby się między nami wojna. Zostałam zmuszona do małżeństwa. […] Był okrutny, bo zależał ode mnie. Nie podobało mu się to, że musiał na mnie polegać. Nie chciałam się z nim kłócić, bo to zawsze kończyło się podbitym okiem, złamanym nosem, pękniętą wargą, żebrem – wspomina Turner.

Sukces podszyty przemocą

Przemoc i jej skutki przykrywał jednak przez lata sukces odniesiony na rynku muzycznym. Po raz pierwszy Tina trafiła na listy przebojów – oczywiście wraz z mężem – w 1960 roku, a ich największy przebój ukazał się w 1971 roku – był to cover piosenki Creedence Clearwater Revival, „Proud Mary”. Współpraca była owocna, a Tina dojrzewała emocjonalnie. W połowie lat 70. Podjęła jedną z najtrudniejszych życiowych decyzji i postanowiła odejść od męża. Jego mściwa natura połączona ze znakomitymi kontaktami w branży muzycznej sprawiła, że kariera Tiny po rozstaniu stanęła w miejscu. Artystka nagrała co prawda dwie płyty, ale zajmowała się głownie śpiewaniem na dansingach i w niewielkich salkach koncertowych – nierzadko „grając do kotleta”. Ale wydana w 1984 roku płyta „Private Dancer”, z której pochodzi hit „What's Love Got To Do With It” sprawiła, że jej kariera wróciła na właściwe tory.

Utwór „What's Love Got To Do With It” stał się symbolem wielkiego powrotu artystki na scenę – także z plotkarskich powodów, bo w piosence wyraźnie usłyszano echa przemocowego związku. W tej piosence Tina Turner wciela się w rolę kobiety, która uwielbia cielesne spotkania ze swoim kochankiem, ale nie czuje do niego żadnego emocjonalnego przywiązania. Chce, żeby wiedział, że nie ma w tym nic więcej, bo dla niej jest to wyłącznie fizyczne. Tina śpiewa o związku, który nie ma nic wspólnego z miłością, kobieta odrzuca to uczucie jako „słodkie, staromodne pojęcie”.

Co ciekawe, choć to właśnie ten hit sprawił, że Tina ponownie stanęła na wielkich scenach, artystka szczerze go nie znosiła. Być może podświadomie obawiała się postawić na promowanie utworu o porażce emocjonalnej? Zrzędziła podobno mocno przy nagrywaniu tej piosenki, ale zdrowy rozsądek podpowiadał jej, by nie odkładać utworu na półkę.  Słusznie. „What's Love Got To Do With It” zdobyło nagrodę Grammy w 1985 roku – otrzymało tytuł piosenki roku. „Private Dancer” stała się płytą roku, a Tina otrzymała dodatkową nagrodę za najlepsze kobiece wykonanie wokalne.

Na reżysera klipu do piosenki wybrano Marka Robinsona. W teledysku Turner spaceruje po Nowym Jorku, ze swoją charakterystyczną napuszoną fryzurą, na wysokich obcasach i w bardzo krótkiej spódnicy. Niektórzy uważają, że to od czasu tego właśnie klipu Turner uznaje się za „najlepsze nogi showbiznesu”. Podczas drugiej w historii edycji rozdania nagród MTV Video Music Awards w 1985 roku, klip zdobył nagrodę dla najlepszego kobiecego teledysku. Zarówno singiel „What's Love Got To Do With It” jak i wydana chwilę później płyta „Private Dancer” miały wyjątkowo dobra prasę – krytycy rozpływali się nad wspaniałym wokalem, doskonałą prezencją artystki, a po pierwszych koncertach opisywano ją jako „cudowne zwierzę sceniczne”. We wrześniu 1984 roku, piosenka stała się absolutnym hitem i numerem jeden na listach przebojów, a Tuner ponownie stała się bohaterka licznych prasowych nagłówków.

Za wieloma utworami stoją smutne historie, a całe życie Tiny Turner to opowieść przerażająca i bolesna – tym bardziej warto docenić wszystkie jej przeboje o miłości i przywiązaniu. W końcu to boskiej Tinie zawdzięczamy też nie tracący na popularności utwór „The Best”, który właściwie można by było spokojnie zadedykować jego wykonawczyni.

Warto sięgnąć po autobiografię Tiny – oczywiście przy czytaniu nie może zabraknąć odpowiedniego podkładu muzycznego. To chyba dobry plan na świąteczne wieczory.

Poprzedni
Powrót do aktualności
Następny

Polecane

Umów się na prezentację w salonie

W każdym z naszych salonów znajduje się sala odsłuchowa, w której w miłej atmosferze zaprezentujemy Ci brzmienie wybranego przez Ciebie sprzętu audio.

Umów się na spotkanie

Zobacz listę salonów

Umów

Top Hi-Fi & Video Design

Salony firmowe

Salony firmowe

Top Hi-Fi & Video Design: