Aktualności


Aktualności

Perły z lamusa: „Tom Sawyer”, Rush. Niesamowita muzyczna przygoda

Rush

„Tom Sawyer” jest dla nas prawdziwym znakiem rozpoznawczym. Muzycznie jest to utwór bardzo potężny, a lirycznie ma ducha, który trafia do wielu ludzi. To rodzaj hymnu – opowiada Alex Lifeson, gitarzysta Rush, o jednej z najbardziej rozpoznawalnych i uwielbianych piosenek zespołu. Przyjrzyjmy się dziś jej historii.

W trwającej już ponad pół wieku karierze zespołu Rush jest wiele przełomowych piosenek, uważanych za kluczowe dla jej rozwoju i utrzymania pozycji lidera na rynku progresywnego rocka – bo trudno zaprzeczyć, że w swojej dziedzinie są naprawdę jednymi z najlepszych.

Spójrzmy choć na „Working Man”, który wyszedł poza rodzime, kanadyjskie stacje radiowe, stał się hitem międzynarodowym i sprawił, że zespół podpisał swój lukratywny kontrakt z Mercury Records. Gdy kilka lat później osiągnięcia nieco przybladły, rewelacyjny „2112” uratował kontrakt i przyniósł Rush wiele pozytywnych recenzji (nieźle jak na utwór, który wydany został w Prima Aprilis 1976 roku!). No i oczywiście „The Spirit Of Radio”, który podbił niechętną zagranicznym wynalazkom brytyjską listę przebojów, a ponadto uważany jest za pierwszy utwór wydany w 1980 roku – singiel ujrzał światło dzienne 1 stycznia. „Spirit Of Radio” doskonale zapowiedział też wydany czternaście dni później album „Permanent Waves”, który zachwycił fanów i oczarował krytyków.

Jednak, czy to nie właśnie „Tom Sawyer”, wydany w 1981 roku, jest hitem wszech czasów tego kanadyjskiego zespołu? Nie tylko dlatego, że kojarzy się z albumem „Moving Pictures” – chyba najbardziej znanym i zdecydowanie najlepiej sprzedającym się wydawnictwem Rush – ale dlatego, że do dziś porywa i zachwyca tekstem (to zdecydowanie evergreen!) i jest muzycznie doskonały. Temu chyba nikt nie jest w stanie zaprzeczyć.

Ekonomiczny Tom i romantyczny Neil

Choć już w latach siedemdziesiątych Rush został okrzyknięty zespołem mistrzów progresywnego hard rocka i stał się rozpoznawalny z powodu rewelacyjnych utworów konceptualnych, na początku lat osiemdziesiątych musiała nastąpić jakaś zmiana. I zaczęła się wraz z wydaniem albumu „Permanent Waves”. Zespół zaczął tworzyć – jak nazwał to Alex Lifeson w wywiadzie dla magazynu Louder – „bardziej zwarte, krótsze, po prostu ekonomiczniejsze utwory”. Miało to niewątpliwie związek z wymaganiami wydawcy i obostrzeniami nakładanymi przez radiostacje, które niechętnie grały kilkunastominutowe piosenki. „Tom Sawyer” jest pierwszą kompozycją Rush, która pomimo czasowego ograniczenia zdaje się trwać o wiele dłużej niż w rzeczywistości. Skupiony na znaczących słowach i sensie tekst idealnie wpasowuje się w ten kilkuminutowy utwór. Już dawno tak wiele nie zostało zamknięte w tak krótkim czasie nagrania.

Tytuł jest, oczywiście, nieprzypadkowy. Tekst piosenki jest przecież oczywistym nawiązaniem do jednej z najbardziej znanych amerykańskich powieści i hołdem dla jej autora, Marka Twaina. Ale jest również połączeniem kultury amerykańskiej i kanadyjskiej – dwóch niesamowicie różnych krajów, zmuszonych do współistnienia i wymiany społecznej. W książce Twaina Tomek Sawyer daje się poznać jako nieodpowiedzialny młody chłopiec, ciągle pakujący się w kłopoty, Tomek powoli jednak dojrzewa i doświadcza wielu rytuałów przejścia. Nauczki bywają srogie, a życie okazuje się skomplikowane.

Tak się złożyło, że ten sam temat podjął w swoim wierszu „Louis the Lawyer” kanadyjski poeta i tekściarz, Pye Dubois, współpracujący w latach siedemdziesiątych z popularnym ówcześnie kanadyjskim zespołem Max Webster. Wiersz trafił do rąk Neila Pearta, a perkusista poczuł miły dreszcz zainteresowania. – Oryginalne teksty Pye’a były swego rodzaju portretem współczesnego rebelianta, wolnego duchem indywidualisty, kroczącego po świecie z szeroko otwartymi oczami, szukającego – i znajdującego – swój życiowy cel. Ja od siebie dodałem do tego tekstu temat pojednania swego wewnętrznego chłopca z wewnętrznym mężczyzną oraz wątek różnicy między tym, kim jesteśmy, a tym, jak postrzegają nas inni – mówił w 1985 roku Neil Peart, który jest współautorem ostatecznego tekstu piosenki. Trzeba tu też dodać, że był to początek owocnej współpracy z Dubois – artysta wziął tez udział w tworzeniu późniejszych tekstów dla Rush, w tym „Force Ten” i „Between Sun And Moon”.

Arcydzieło, które nie dało się pokochać

Muzyka skomponowana do tekstu „Tom Sawyer” była również dość nietypowa i nieco eksperymentalna. – Strukturalnie rzecz biorąc, sposób w jaki ta piosenka się rozwija, jest bardzo interesujący. To przejście od tego pierwszego wersu w mostek do refrenu i solówki, a następnie pełne powtórzenie, to nie był typowy dla nas rodzaj konstrukcji muzycznej w tamtym czasie. Powiedziałbym, że było to raczej niekonwencjonalne – opowiadał o komponowaniu Alex Lifeson. Podczas wejścia pierwszej sekcji instrumentalnej tego utworu, sygnatura czasowa zmienia się na 7/8. To muzycznie dość niezwykły wybór, ale przecież tak zgodny z innymi utworami zespołu – w tym ze słynnym „Limelight”, czy „Distant Early Warning”.

Album „Moving Pictures” był w ogóle nagrywany w dość nowy dla nas sposób. Właściwie to nagrywaliśmy to trochę w klimacie jam session. Wiele materiału na tę płytę zostało spisane na straty i wylądowało w koszu. Mieliśmy zresztą wątpliwości także w stosunku do „Toma Sawyera” – dodaje Lifeson. Ten rodzaj nagrywania nie prowadził do szczególnego zachwytu nad stworzonym materiałem.

Frontman Rush, Geddy Lee wyznał kiedyś, że zespół nienawidził tego utworu, kiedy po raz pierwszy go nagrał. – Pamiętam, że byłem bardzo rozczarowany w studiu, myśląc, że naprawdę nie daliśmy rady uchwycić ducha utworu. Myśleliśmy wszyscy, że był to najgorszy utwór na płycie, ale wszystko to ostatecznie połączyło się w miksie. Czasami nie jesteś dość obiektywny, żeby zdać sobie sprawę, że wykonujesz właśnie swoją najlepszą pracę – opowiadał Lee o produkcji albumu i nagrywaniu „Toma Sawyera”. Wokalista dodał także w wywiadzie udzielonym gazecie The Plain Dealer, że zespół nigdy nie przewidział sukcesu tej piosenki. – To jedyna piosenka, którą musimy i będziemy musieli grać do końca życia. Kiedy ją napisaliśmy, nie mieliśmy pojęcia, że dotknie ona tak czułych strun w naszych słuchaczach. Teraz wiemy, że pod wieloma względami jest to kwintesencja twórczości Rush – powiedział Lee. Jak powiedział, tak być musiało.

„Tom Sawyer” wędruje wszędzie

Utwór ten wielokrotnie pojawiał się na koncertach w bardzo szczególnym kontekście. Zespół wybrał tę piosenkę na otwarcie koncertu na trasę Vapor Trails w 2002 roku, czego nigdy wcześniej nie robił. Kończył się właśnie wyjątkowo traumatyczny czas w życiu niektórych członków zespołu – w tym Neila Pearta, który w przeciągu roku stracił żonę i córkę. Dramatyczne wydarzenia sprawiły, że rozpad zespołu wydawał się niektórym nieunikniony. Jednak członkowie Rush trzymali się nadal razem i wierzyli, że zagrany na początku tej ostrożnie zaplanowanej trasy „Tom Sawyer” wyśle wiadomość, że wrócili na swoje miejsce i że wszystko będzie już w porządku.

Na trasie koncertowej w 2006 roku, tuż przed tym, jak Rush zagrał tę piosenkę, na jumbotronie umieszczonym nad sceną puszczono animowany film krótkometrażowy, w którym czterech chłopców z serialu „South Park” próbuje zagrać „Toma Sawyera”, ale kłócą się przy tym okropnie i mylą tekst. Po zakończeniu tego krótkiego odcinka, zespół wychodził i grał utwór najlepiej, jak tylko można zagrać go koncertowo.

Z tym animowanym serialem wiąże się jeszcze jedna historia. Podczas trasy koncertowej Snakes & Arrows w 2007 roku, zespół planował wydać teledysk do tej piosenki, przedstawiający postaci z „South Park” ćwiczące ją ze swoim zespołem Lil' Rush. Kiedy Cartman wymyśla tekst piosenki („Współczesny wojownik Tom Sawyer, spłynął w dół rzeki na tratwie z czarnym facetem”), Kyle przerywa mu, informując, że wspomina fabułę książki „Przygody Hucka Finna”, a nie Tomka Sawyera. Film został nakręcony specjalnie dla Rush, ale ku ogromnemu żalowi fanów, nigdy nie został oficjalnie wyemitowany. Ale „South Park” to nie koniec filmowych i serialowych podróży Tomka Sawyera.

Piosenka ta została użyta także w bardzo popularnej animacji, czyli serialu „Futurama”. Główny bohater, Fry, słucha swojej własnoręcznie skompilowanej taśmy „All Rush Mixtape”. Inne filmowe produkcje, które wykorzystały tę piosenkę to między innymi „The Waterboy” (1998), „Halloween” (2007) i „I Love You, Man” (2009).

Wyjątkowo urocza jest też słabość, jaką mają do Rush (a szczególnie chyba do Neila Pearta) twórcy niezwykle popularnego animowanego serialu „Family Guy”. Dość wspomnieć tu dwie najbardziej ujmujące sceny – jedną z okołoświątecznego odcinka, w którym wspominany jest mały dobosz, ewidentnie będący pod wrażeniem perkusisty…

W innym odcinku „Family Guy” Chester Cheetah widziany jest podczas wciągania nosem okruszków z chrupków Cheetos podczas słuchania tej piosenki. Na koniec krzyczy: „Nie ma lepszego perkusisty niż Neil Peart!!!”.  Nie sposób się nie zgodzić z naćpanym gepardem – Neil Peart otrzymał wiele nagród za swoje występy muzyczne, trafił też do Modern Drummer Hall of Fame w 1983 roku, co czyni go najmłodszą osobą, jaką kiedykolwiek uhonorowano w ten sposób. Jego gra na perkusji jest wyróżniana i ceniona – Peart jest niezwykle biegły technicznie, a jego występy na żywo zachwycają nie tylko muzycznie, ale też ekspresyjnie. Na liście Najlepszych Perkusistów Wszech Czasów magazynu Rolling Stone Peart znalazł się na czwartym miejscu, co do dziś budzi sprzeciw i niezadowolenie najbardziej wiernych fanów zespołu Rush.

Nie pozostaje nam nic innego, jak tylko polecenie powtórzenia sobie dyskografii zespołu w ciągu długich wieczorów jesiennych – z naciskiem na ten właśnie utwór. Znakomity wokalnie, muzycznie i tekstowo. Warto porównać też oryginał z licznymi coverami – choć żaden nie umywa się do wykonania przez jego twórców, czy to na żywo, czy studyjnie. Z Rush niewielu może się równać, cóż zrobić…

Tylko zarejestrowani klienci mogą pisać komentarze. Proszę, zalogować się lub zarejestrować

Przewodniki

Chcesz skompletować swój pierwszy zestaw audio?
Chciałbyś pogłębić swoją wiedzę? Zapraszamy do
zapoznania się z naszymi przewodnikami.

Kategorie produktów


Salony sprzedaży


Białystok
  • Apartamenty Jagiellońskie
    ul. Jurowiecka 19 lok. U3/U4
  • 85 722 29 02, 519 073 470
Bydgoszcz
Katowice
Kielce
Kraków
Lublin
Łódź
Poznań (Woźna)
Poznań (Posnania)
Sopot
Szczecin
Warszawa (Andersa)
Warszawa (Marki)
Warszawa (Naruszewicza)
Warszawa (Nowogrodzka)
Wrocław