Aktualności


Aktualności

Perły z lamusa: „Lucille”, Little Richarda. Kim był najbarwniejszy ptak lat pięćdziesiątych?

Na redakcyjnej liście muzycznych pereł do opisania piosenka „Lucille” Little Richarda znajdowała się od dłuższego czasu. Nie spodziewaliśmy się tego, że jej kolej wypadnie w tak smutnym momencie muzycznej historii. 9 maja 2020 roku Little Richard zmarł w wieku 87 lat. Wspomnijmy zatem nie tylko perłę, ale i artystę, któremu inne gwiazdy zawdzięczają bardzo wiele – nie tylko muzycznie.

Little Richard

To właśnie Richard Wayne Penniman, znany nam dziś jako Little Richard, dał Paulowi McCartneyowi wskazówki, jak krzyczeć na scenie tak, by pozostać w zgodzie z melodią. To on utorował drogę do kariery takim wykonawcom, jak Otis Redding czy Prince. Wielki James Brown uwielbiał Little Richarda, naśladował jego sposób scenicznego krzyku i jego rytmikę. To z jego muzycznych dokonań czerpali Sly Stone, Bootsy Collins czy wspaniała Janelle Monáe. Zespół Led Zeppelin sięgnął po mocne i stylowe intro perkusyjne do utworu Little Richarda „Keep A-Knockin”.

Elton John był nieśmiałym i schludnie ubranym członkiem Bluesology, gdy wspierał muzycznie Richarda podczas występu w londyńskim teatrze Saville w 1967 roku. To tam Elton John po raz pierwszy zobaczył, jakie emocje w widzach wzbudza ten kolorowy jak paw gwiazdor, szalejący po pokrywie fortepianu. I wtedy brytyjski skromny muzyk postanowił sięgnąć po mocniejsze środki ekspresji – styl Eltona Johna jest dziś powszechnie znany i niepodrabialny.  Z kolei, gdy Beatlesi zapowiadali Little Richarda w Tower Ballroom w kurorcie Merseyside w New Brighton w październiku 1962 roku, ten podobno dał Paulowi McCartneyowi wskazówki, jak krzyczeć trzymając się w ryzach melodii. Te rady McCartney wykorzystał później w choćby w „I'm Down” czy „Hey Jude”. Był jednym z pionierów ekstrawagancji, energii krzyku i pełnego szaleństwa na scenie. Ale Richard Penniman pokazał światu – i kilku zagubionym artystom – jak rock'n'roll może być też manifestem osobistego wyzwolenia.

Ikona pięknej (nie)męskości?

David Bowie i Prince są często wymieniani jako najwięksi innowatorzy w świecie muzyki, ale nie tylko w sensie dokonań artystycznych. Ci dwaj kontrowersyjni i barwni artyści zawsze bawili się stereotypami dotyczącymi płci, przekraczając liczne granice w delikatnej tematyce męskiej seksualności. I także w tym zakresie obydwaj zaciągnęli długi wobec Little Richarda. Co więcej – nigdy się tego nie wypierali, często przywołując Little Richarda w wywiadach i opowiadając o swoich inspiracjach płynących z zachowania i stylu artysty.

Little Richard był po prostu nierealny. Nierealny! Człowieku, nigdy wcześniej nie widziałem czegoś takiego. To było olśnienie – powiedział David Bowie w wywiadzie dla magazynu Rolling Stone.

Z kolei boski Prince oddał hołd Little Richardowi w nieco bardziej subtelny sposób – honorując jego słynne spojrzenie podmalowanych czarną kredką oczu. Na okładce albumu Prince’a „Parade” z 1986 roku, artysta jest sfotografowany w kusym topie, z fryzurą zwaną „quiff” (charakterystyczną w tych czasach dla przedstawicieli mniejszości seksualnych, mocno umalowany tuszem do rzęs i z tak charakterystycznymi dla Little Richarda wąsami, które wyglądają jakby naszkicowano je ołówkiem. Gdy przegląda się zdjęcia Prince’a z lat osiemdziesiątych, naprawdę łatwo pomylić je z promocyjnymi fotografiami Little Richarda, które powstały kilka dekad wcześniej.

Ten subtelny zdjęciowy komplement Prince’a nie pozostał niezauważonym przez Little Richarda. Gdy w 1989 roku artysta brał udział w popularnym programie telewizyjnym, prowadzonym przez znaną prezenterkę, Joan Rivers, nie omieszkał skomplementować Prince’a. – Prince jest moim zdaniem Little Richardem swojego pokolenia – powiedział artysta, by następnie spojrzeć prosto w obiektyw kamery i zwrócić się bezpośrednio do Prince’a krzycząc: – Pamiętaj, że to ja miałem na sobie fiolet, zanim ty go nosiłeś! Little Richard nie nawiązywał tu tylko do charakterystycznych ubrań artysty, ale do utworu „Purple Rain”, który ukazał się na płycie „Parade”.

Te niewiarygodne wpływy Richarda Pennimana były jednak tylko częścią jego kontrowersyjnego stylu. – Erotyczny dzikus, drag queen, z ołówkowym wąsem i tym przedziwnym makijażem – opisuje go we wspomnieniu pośmiertnym dziennikarz magazynu The Guardian, Bob Stanley. – Pomyślcie, jak bardzo Prince i Bowie wydawali się być przełomem, a następnie pomyślcie, jak Richard Penniman robił to samo – i to z większą ekstrawagancją - dwie do trzech dekad wcześniej – dodał redaktor.

Little Richard – o kobietach bez kobiet?

Dziś nietrudno domyślić się, co stało za ekstrawagancjami Little Richarda – jego makijażem, kobiecymi często w wyrazie ruchami, czy specyficznym sposobem wypowiadania się. Choć „Lucille” to jedna z typowych dla swojej dekady piosenek o kobietach z imieniem dziewczyny w tytule, to trzeba zauważyć, że przez twórczość Little Richarda tych żeńskich imion przewinęło się wiele, ale teksty tych utworów bywają czasem nieco dwuznaczne lub… kompletnie absurdalne.

Nie sposób mówiąc o tej dwuznaczności nie wspomnieć o hicie „Tutti Frutti”. Ta „urocza i pogodna piosenka” podśpiewywana z werwą przez starsze panie, stateczne matki i panie domu oraz niewinne nastolatki jest tak naprawdę omniseksualnym hymnem, który składa też hołd… gejowskim stosunkom płciowym. Little Richard żył w czasach, gdy otwartość seksualną można było przypłacić życiem – zwłaszcza na Południu USA, gdzie urodził i wychował się gwiazdor. Trzeba było zatem radzić sobie inaczej niż bezpośrednio. Wspaniała „Lucille” miała wiązać się z prawdziwą osobą – wspominano tu o kochance Richarda, nazywającej się Lee Angel. Do dziś jednak nikt nie jest pewien czy Little Richard faktycznie utrzymywał gorące relacje z kobietami, a bohaterką piosenki nie jest przypadkiem jego muzyczny mentor Steve Reeder Jr, występujący na scenach jako gorącokrwista Esquerita…

Sama piosenka wywodzi się od ballady, którą Richard napisał jako „Directly from my heart to you”, nagranej z Johnny Otis Band w 1955 roku. Została ona wydana przez Peacock Records jako druga strona singla, a kiedy Richard nagrał ją dla Specialty Records we wrześniu tego samego roku, umieścił ją w swoim pierwszym albumie. Nie stała się przebojem, ale kariera Richarda zaczęła się rozwijać, postanowił więc odświeżyć starą piosenkę dla potrzeb nowego singla w 1957 i wtedy nadał jej zupełnie nowe brzmienie, przyspieszając jej rytm. Słowa też napisano od nowa, a Richard wykorzystał ten moment, by tytuł stał się typowy dla jego twórczości – czyli był imieniem dziewczęcym.

Piosenka „Lucille” została wydana, gdy Richard był u szczytu sławy – singiel sprzedał się w 32 milionach egzemplarzy. Była też ogromną inspiracją – wielu wykonawców sięgało po piosenki Little Richarda i niekiedy covery prześcigały popularnością oryginalne wykonanie. Została nagrana między innymi przez The Everly Brothers, którzy dotarli z nią równie wysoko na listy przebojów jak autor, w 1960 roku. W wykonaniu Waylona Jenningsa stała się numerem jeden na liście Country Hit w 1983 roku. Piosenkę wykonywali także Van Halen, Deep Purple, Johnny Winter, Bill Haley & His Comets, Otis Redding, AC/DC i The Hollies.

Jeśli chodzi o inspiracje „Lucille”, mamy na tym polu rodzime dokonania. Jeden z najciekawszych coverów firmowany jest bowiem nazwiskiem Michaja Burano. Ten rewelacyjny muzyk cygańskiego pochodzenia jest znany przede wszystkim ze współpracy z zespołem Czerwono-Czarni – gwiazdami polskiego bigbitu. Burano był solistą Czerwono-Czarnych w latach 1960–1963, a później zmienił – całkiem dosłownie – barwy, występując z Niebiesko-Czarnymi. Jego ogromny wpływ na polski bigbit jest niezaprzeczalny, a wersja „Lucille” w wykonaniu Burano to prawdziwy majstersztyk.

Jednak jednym z najbardziej uroczych pseudo coverów był ten, który zaśpiewał sam artysta – w jednym z odcinków „Ulicy Sezamkowej”. Piosenka zmieniła chwilowy tytuł na „Rosita” – to bowiem imię jednego z uroczych stworków-gwiazd popularnego programu dla dzieci.

Barwna postać, barwne życie

Po sukcesach 1957 roku Little Richard zrobił sobie przerwę w karierze – postanowił bowiem zacząć prowadzić spokojne życie i oddać religii. Na szczęście nie wytrzymał w tym postanowieniu długo, by w latach sześćdziesiątych ponownie czarować publiczność swoją barwna osobowością. Jednak jak to zwykle w tych czasach bywało, borykanie się z sekretami dotyczącymi własnej tożsamości i seksualności, odbijało się nieco na psychice artysty. Z jednej strony – był tak otwarty, że można było w nim czytać, jak w książce – z drugiej, nigdy i nigdzie otwarcie nie przyznał się do tego kim jest i kim się czuje. Popchnęło go to do tradycyjnych metod rozrywki gwiazd sceny.

Największymi problemami Richarda w latach siedemdziesiątych były jego nawyki związane z piciem i zażywaniem narkotyków, które później we wspomnieniach szacował na 1000 dolarów dziennie. W latach 70. jego sceniczny zastępca, Larry Williams, był też jednym z dilerów narkotyków Little Richarda i plotka głosi, że zaciągnął u artysty dług z bronią wycelowaną w głowę swojego mentora. Little Richard co prawda później śmiał się i twierdził, że Williams bardzo go kochał, ale był również pewien, że Williams zastrzeliłby go, gdyby nie wyłożył pieniędzy na miejscu. To był jeden z kilku strasznych epizodów, które spotkały piosenkarza w 1977 roku – na falę dramatu złożyły się morderstwa dwóch bliskich przyjaciół, przypadkowa śmierć jego bratanka i śmiertelny zawał serca jego brata. Te zdarzenia wysłały Little Richarda z powrotem w ramiona kościoła. Najprawdopodobniej umarłby jeszcze w tym samym roku, gdyby nie zmienił swojego postępowania. Kościół pomógł mu pogodzić się z rzeczywistością – w latach osiemdziesiątych mogliśmy już podziwiać szczęśliwego, pięknego i niebanalnego artystę, który miał za sobą wspaniałe lata kariery scenicznej, ale nie stracił nic na popularności i szacunku. I takim go zapamiętajmy.

Tylko zarejestrowani klienci mogą pisać komentarze. Proszę, zalogować się lub zarejestrować

Przewodniki

Chcesz skompletować swój pierwszy zestaw audio?
Chciałbyś pogłębić swoją wiedzę? Zapraszamy do
zapoznania się z naszymi przewodnikami.

Kategorie produktów


Salony sprzedaży


Białystok
Bydgoszcz
Katowice
Kielce
Kraków
Lublin
Łódź
Poznań (Posnania)
Poznań (Woźna)
Rzeszów
Sopot
Szczecin
Warszawa (Andersa)
Warszawa (Marki)
Warszawa (Naruszewicza)
Warszawa (Nowogrodzka)
Wrocław