Aktualności


Aktualności

Perły z lamusa: „Boom Boom”, John Lee Hooker. Klasyka energetycznego bluesa

JLH

John Lee Hooker (1917-2001) jest chyba najbardziej znany z kultowej piosenki, która doskonale ucieleśniała jego styl, czyli „talking blues” – charakteryzuje się on bazowaniem na rytmicznej mowie. Deklamacja nadaje surowego rytmu, a melodia może być improwizowana i wolna. Mowa oczywiście o „Boom Boom”. To jedna z dwóch piosenek Hookera, które trafiły na listę Billboard Hot 100 – co prawda bez szału, bo utwór zatrzymał się na sześćdziesiątej pozycji – ale jego sława rosła na przestrzeni lat. Niezależnie od miejsc na listach przebojów, mamy niewątpliwie do czynienia z ikonicznym dziełem lat sześćdziesiątych. Warto zatem przypomnieć sobie, jak narodził się hit bluesmana z Mississippi i jakie były jego muzyczne losy.

Znany fanom muzyki na całym świecie jako „Król Boogie”, John Lee Hooker jest niekwestionowanie jedną z największych gwiazd muzyki bluesowej. Muzyka Delty Mississippi opanowała jego twórczość bez reszty. Znakiem rozpoznawczym artysty były oparte na boogie-woogie ballady i wspomniany wyżej talking blues. Choć niekwestionowanym królem tego ostatniego jest – przynajmniej zdaniem niektórych fanów - Woody Guthrie, to John Lee Hooker zdecydowanie radził sobie doskonale.

Dzieciństwo z gitarą w rękach

Muzyka i brzmienie gitary towarzyszyło Hookerowi od dzieciństwa – jego ojczym, William Moore, muzyk bluesowy, nauczył pasierba grać na gitarze oraz zaszczepił w nim miłość do muzyki. Mały John uczył się w domu, co pozwoliło mu na regularne i częste czerpanie wiedzy Moore’a. Do nauczycieli Hookera dołączył też ówczesny chłopak jego siostry – Tony Hollins – niespełniony muzyk bluesowy. Hollins pracował głównie jako golibroda w Clarksdale, w stanie Mississippi, ale zawsze pasjonował go blues. Udało mu się nawet profesjonalnie nagrać kilka piosenek w OKeh Records w Chicago w 1941 roku. W nagranym zestawie znalazły się takie utwory, jak „Crawlin' King Snake” i „Catfish Blues” – oba zostały wykonane później przez Hookera.

To właśnie Hollins podarował Hookerowi jego pierwszą gitarę. W późniejszych latach „Król Boogie” z wdzięcznością wspominał Hollinsa, ale także ojczyma, któremu przypisywał swój unikalny styl grania na owym instrumencie. Nie wiadomo, co jeszcze mógł osiągnąć Hooker pod opieką swoich patronów – w wieku czternastu lat uciekł z domu i podobno nigdy już nie zobaczył matki, ojczyma i Hollinsa.

Od dozorcy do lokalnej gwiazdy

Po krótkiej tułaczce – oczywiście z muzyką w tle – w 1943 roku Hooker znalazł się w Detroit, gdzie w dzień był woźnym w fabryce samochodów, zaś w nocy grał na gitarze i śpiewał dla znajomych i sąsiadów. Właśnie dzięki temu zyskał rozgłos, a na jego występy w Elmera Barbee, lokalnym sklepie z płytami, zaczęło przychodzić coraz więcej słuchaczy. Właściciel sklepu był pod tak wielkim wrażeniem talentu, umiejętności, pasji i zaangażowania młodego Hookera, że postanowił przestawić go Berniemu Besmanowi – producentowi, dystrybutorowi i właścicielowi wytwórni Sensation Records.

W 1948 roku Hooker zaczął korzystać ze współpracy z Besmanem – nagrał swoje pierwsze piosenki w należącym do producenta studio. Besman dosłownie poczuł bluesa. Przekazał materiał swoim znajomym właścicielom wytwórni Modern Records w Los Angeles. Ci zdecydowali się wydać demo młodego muzyka – na pierwszy ogień poszedł singiel „Boogie Chillen”. Dośc powiedzieć, że stał się on hitem i najlepiej sprzedającym się singlem czarnego artysty w 1949 roku. Kariera zapowiadała się świetnie. Dodać tu należy, że fanom podobały się też teksty piosenek – choć nie nalezały do szczególnie skomplikowanych (a, być może, właśnie dlatego!). Pomimo że Hooker był analfabetą (Tak zemściła się domowa edukacja), był też dość płodnym autorem tekstów.

Oprócz adaptacji tradycyjnych tekstów bluesowych, komponował oryginalne utwory. Czasem bywał bowiem zmuszony do odświeżania swoich kompozycji – w latach pięćdziesiątych, podobnie jak wielu innych czarnych muzyków, Hooker zarabiał niewiele na sprzedaży płyt, dlatego też często nagrywał wariacje swoich piosenek dla różnych wytwórni, oczywiście za osobną gażę. Dlatego przez lata używał też wielu pseudonimów, w tym: John Lee Booker, Johnny Lee, John Lee, John Lee Cooker, Texas Slim, Delta John, Birmingham Sam and his Magic Guitar, Johnny Williams oraz Boogie Man. Ewidentnie był mocno zapracowany…

“Boom Boom”, czyli „znowu się spóźniłeś!”

Grał też sporo. Występował w lokalnych barach – ku uciesze coraz liczniejszej gawiedzi. Po sukcesie wydanego w Los Angeles singla robił się coraz bardziej popularny – zaliczył nawet kilka występów poza Detroit. Na początku lat sześćdziesiątych otrzymał propozycję regularnych występów w dość znanym i chętnie odwiedzanym Apex Bar w Detroit. Hooker oczywiście przystał na propozycję – nie narzekał co prawda na brak ofert, ale Apex płacił dobrze, ściągał też całkiem ciekawych gości. Muzyk zdecydował się zatem na bycie regularnym gwiazdorem w tym przybytku rozpusty. Niestety, lekko rozpieszczony już artystycznym życiem Hooker miał przykry zwyczaj spóźniania się do pracy. Co prawda zazwyczaj (choć nie zawsze) nie przegapiał godzin występów, ale często z dużym opóźnieniem docierał na próby przed otwarciem baru dla publiczności. Zatrudniona tam barmanka, na widok wpadającego jak po ogień Hookera składała zazwyczaj dłonie w kształt pistoletu, celowała nimi w artystę i wołała: „Boom boom – you are late again!” („Pif, paf – znowu się spóźniłeś!”).

Któregoś wieczora spóźniony Hooker musiał być w mocno kreatywnym nastroju, bowiem na zwyczajową reakcję Willi zareagował bardziej twórczo niż zwykle. – Powiedziałem: ‘Hmm, to właściwie już piosenka!’. Wymyśliłem i zebrałem szybko do kupy cały tekst, ćwiczyłem ją chwilę później i zgrałem na miejscu, a ludzie po prostu oszaleli – opowiadał John Lee Hooker.

Każdy chce strzelać

Hookera nieco poniosła wyobraźnia – być może miał problemy natury romantycznej? Bo jak inaczej wytłumaczyć fakt, że od zabawnej uwagi na temat spóźnienia do pracy przeszedł do tekstu o zabiciu kobiety (przynajmniej tak – ostrożnie! – interpretuje się ten tekst), a następnie zabraniu jej do domu i wsłuchiwaniu się w jej szepty? Trochę jest tu dziwnie, trochę strasznie, ale trzeba przyznać, że muzyka i wokal wynagradzają ciarki powodowane tekstem.

Okazało się, że nie tylko publiczność reaguje na ten zestaw entuzjastycznie. „Boom Boom” doczekało się zainteresowania także ze strony innych gwiazd. Singiel wydano w maju 1962 roku, a piosenka błyskawicznie stała się hitem. Wpadła na listę przebojów Billboard R&B 16 czerwca 1962 roku – utrzymała się na niej osiem tygodni, a choć osiągnęła zaledwie szesnasta pozycję, fani domagali się jej na każdym koncercie. Zaledwie dwa lata później zespół The Animals umieścił swoją wersję „Boom Boom” na swojej płycie The Animals, która była ich debiutancką produkcją. Zespół nagrał zresztą na przestrzeni lat, kilka wersji tego utworu.  W 2012 roku oryginalna wersja została wykorzystana w filmie „Skyfall”.

Filmowo, coverowo…

Nie był to jednak najważniejszy film, w którym pojawił się ten utwór. „Boom Boom” w wykonaniu Johna Lee Hookera podbiło świat i serca fanów w 1980 roku, natychmiast po premierze filmu „Blues Brothers” w 1980 roku. Hooker zagrał role ulicznego artysty i wykonał właśnie swój przebój. Świat ponownie oszalał.

Szaleli też nadal inni artyści. Do licznej rzeszy wykonawców „Boom Boom” dołączali i mali, i wielcy. Wśród nich znajdziemy takie gwiazdy, jak: Muddy Waters, Bruce Springsteen, Chris Rea, czy kolejne wariacje na temat The Animals – na przykład Eric Burdon & the New Animals. Jednak zdecydowanie najbardziej godną uwagi wersją jest ta, którą wykonuje Eric Clapton w towarzystwie The Yardbirds.

W 1995 roku “Boom Boom” znalazło się na liście „The Songs That Shaped Rock and Roll” („Piosenki, które ukształtowały Rock and Roll”). W 2009 roku piosenkę oficjalnie „wprowadzono” do Blues Foundation Hall of Fame – w kategorii „Classics of Blues Recording”. Tradycyjnie zapraszamy do naszych salonów, gdzie zawsze można posłuchac dobrej muzyku na dobrym sprzęcie. 

Tylko zarejestrowani klienci mogą pisać komentarze. Proszę, zalogować się lub zarejestrować

Przewodniki

Chcesz skompletować swój pierwszy zestaw audio?
Chciałbyś pogłębić swoją wiedzę? Zapraszamy do
zapoznania się z naszymi przewodnikami.

Kategorie produktów


Salony sprzedaży


Białystok
  • Apartamenty Jagiellońskie
    ul. Jurowiecka 19 lok. U3/U4
  • 85 722 29 02, 519 073 470
Bydgoszcz
Katowice
Kielce
Kraków
Lublin
Łódź
Poznań (Woźna)
Poznań (Posnania)
Sopot
Szczecin
Warszawa (Andersa)
Warszawa (Marki)
Warszawa (Naruszewicza)
Warszawa (Nowogrodzka)
Wrocław