Aktualności


Aktualności

13-07-2018

12 piosenek przy których prawdopodobnie spalisz swój sprzęt audio

12 piosenek

Jeśli lubisz upajać się dźwiękiem, to z pewnością doświadczyłeś uczucia lekkiej euforii podczas głośnego słuchania niektórych piosenek. Dziś przedstawiam 12 utworów o takim brzmieniu gitary, że podczas słuchania ręka sama wędruje do gałki regulującej głośność i ją zwiększa.

Zanim przejdziemy do części właściwej, chciałbym wam przedstawić, jak – w dużym uproszczeniu – przebiegi proces destrukcji sprzętu audio poprzez zbyt duże natężenie dźwięku. Coraz głośniejsze słuchanie, zwłaszcza na wzmacniaczach z regulacją barwy, może powodować, że głośniki zacząć rzęzić z powodu zbyt wysokiego poziomu niskich tonów. Naturalnie miłośnik fizycznego doświadczania potęgi muzyki natychmiast zredukuje ich poziom.

Moc przekazywana do tej pory przez zwrotnicę do przetwornika niskotonowego trafia na wysokotonowy. Ten zacznie się przegrzewać i w końcu dostanie zwarcia. Wówczas zwrotnica doznaje przeciążenia i wkrótce dzieli los przetwornika. Następnie, w zależności od zabezpieczeń wbudowanych we wzmacniacz, ulega on przegrzaniu i następnie uszkodzony zostaje stopień końcowy wzmacniacza – tzw. końcówka mocy.

Oczywiście w większości przypadków potrzeba do tego czasu oraz specyficznej muzyki, zatem przedstawiam wam playlistę, która w tym pomoże. Ponieważ osobiście szukam w muzyce autentycznego przekazu i energii, usłyszycie wokalistów, którym daleko od mistrzów wokalnych świata, brudne ostro brzmiące gitary, wściekle młócący bas i perkusję brzmiącą, jakby ktoś chciał ją zamordować, poprzez jak najmocniejsze tłuczenie pałeczkami. 

Hidden Charms – Link Wray

Link Wray był pionierem brudnego brzmienia. Legenda głosi, że przed koncertem ciął brzytwą membrany we wzmacniaczach, aby uzyskać efekt distortion - wtedy nie było odpowiednich przystawek. Człowiek który spopularyzował akord enigmatyczny, czyli power chord. Właściciel tylko jednego płuca i autor jedynego utworu instrumentalnego, którego emisja radiowa została zabroniona na terenie Stanów Zjednoczonych Ameryki – Rumble.

Do tego zestawienia wybrałem utwór Hidden Charms, który wali między oczy riffem od pierwszej nuty. Słuchając tej piosenki zaprawdę trudno jest uwierzyć, że Link ma tylko jedno płuco. Gitara brzmi zajadle, artysta atakuje struny z furią i zajadłością, wykrzykując jednocześnie tekst, jakby miał komplet płuc. Bas pracuje obłędnie, perkusista wali w bębny jak rasowy punk-rockowiec. Utwór ukazał się na singlu w 1966 roku i jest absolutną kwintesencją tego, czym jest rock’n roll.

 

Looking At You – MC 5

Ta piosenka z drugiej płyty MC5 Back in the USA do dnia dzisiejszego sprawia, że popularnie mówiąc - nóżka sama pracuje. Brzmienie jest mniej surowe od Hidden Charms, ale równie energetycznie za sprawą znakomitej pracy sekcji rytmicznej. Po wydaniu debiutu grupa została określona przez jednego z dziennikarzy jako krystalizacja ruchu kontrkultury w jego najbardziej niestabilnej i groźnej formie. Słuchając Looking At You nie mam wątpliwości dlaczego. Piosenka lirycznie jest dzikim pożądaniem okraszonym brutalnym riffem przeplatanym gitarowymi solówkami.

 

I Wanna Be Your Dog – The Stooges

Muzyczny ekwiwalent napadu z bronią w ręku i punkowy klasyk. Utwory takie jak ten pomogły stworzyć Iggy'ego jako ikoną punka, znanego z nieprzewidywalnych i oburzających zachowań. W wywiadzie udzielonym Howardowi Sternowi wyjaśnił skąd czerpał inspirację do napisania piosenki, ale nie za bardzo nadaje się ono do zacytowania.

Ten utwór jest dobrze znany z riffu z trzema akordami i ciągle powtarzanej pojedynczej nutki fortepianowej, granej przez członka założyciela Velvet Underground Johna Cale'a, który również wyprodukował utwór. Te elementy, wraz z mocno zniekształconym dźwiękiem, skłoniły krytyków do uznania utworu za wczesny przykład muzyki heavy metal i punk.

 

City Slang – Sonic Randezvouse Band

Jeśli zastanawialiście się, co by powstało z połączenia MC5 i The Stooges, to posłuchajcie Sonic's. Rendezvous Band. Zespół pozostał praktycznie nieznany, ale ich jedyny singiel uzyskał duże zainteresowanie wśród fanów rocka z Detroit. Muzycy mieli tylko pieniędzy, by zmiksować jedną piosenkę City Slang, więc została ona wytłoczona po obu stronach singla. Jedna strona została oznaczona jako mono, a druga stereo, chociaż obie strony były identyczne. Oczywiście najlepiej brzmi słuchana „na cały regulator”.

 

Lokomotywa z ogłoszenia - Perfect

Ten napisany przez Zbigniewa Hołdysa utwór dotarł na 7. miejsce Listy Przebojów Programu III PR i moim skromnym zdaniem mógłby być wyżej, gdyby go grać głośniej. Ależ on pędzi! Od pierwszej sekundy Zbigniew Hołdys udowadnia, dlaczego Perfect był największa kapelą rockową swoich czasów. Ta lokomotywa się nie rozpędza, tylko z miejsca leci 120 km/h. Riff, który trzyma to w kupie sprawia, że chce się iść do sklepu, kupić gitarę i założyć zespół. Bass z kolei czasem dubluje gitarę prowadzącą, a czasem wesoło gadacze wtórując solówce, wszystko to przy perkusji wybijającej rytm stukających kół lokomotywy i tylko trochę smutno, że już nikt tak w Polsce nie gra.

 

Barracuda – Heart

Barracuda to dowód na to, że dziewczyny też potrafią pisać piosenki, przy których można spalić wzmacniacz. Harmonika gitary tym utworze sprawia, że dostaję gęsiej skórki. Historia stojąca za powstaniem tego utworu jest ciekawa. Siostry Wilson ujawniły w różnych wywiadach, że piosenka dotyczyła wciekłości zespołu spowodowanego umieszczoną przez Mushroom Records w publikacjach branżowych informacji, która sugerowała, że Ann i Nancy są lesbijkami mającymi ze sobą romans.

Pewnego dnia promotor zespołu podszedł do po koncercie w Detroit do Ann Wilson, pytając, jak miewa się jej "kochanek" (ang. lover ). Początkowo artystka myślała, że pytanie dotyczy jej ówczesnego chłopaka - członka zespołu - Michaela Facha. Kiedy się okazało, że promotor mówił o Nancy Wilson - siostrze Ann – ta ostatnia się wściekła i wróciła do pokoju hotelowego, gdzie napisała tekst. Nancy skomponowała pełną wściekłości muzykę. Wściekle piękna jest ta piosenka, gdy jest grana głośno.

 

La Grange – ZZ Top

ZZ Top to fenomen jak Rolling Stones i AC/DC – słyszysz i wiesz, że to właśnie oni. Nikt inny na świecie nie gra teksańskiego boogie tak jak dwóch z brodami i jeden z wąsami. Nie jest tajemnicą, że muzyka opiera się na dwóch chwytach zaczerpniętych z utworu Boogie Chillen giganta bluesa Johna Lee Hookera, ZZ Top miało nawet z tego powodu proces sądowy w 1992 roku, ale pozew oddalono.

Piosenka traktuje o najstarszym w Texasie przybytku trudniącym się … najstarszym zawodem świata. Został on zamknięty za sprawą działań gorliwego reportera telewizyjnego z Houston, który nie mógł znaleźć wystarczającej materiału dowodzącego korupcji w okolicy. Zarzucił gubernatorowi, że ten pozwala na jawne działanie domu publicznego. Gubernator nie miał innego wyjścia, jak tylko nakazać szeryfowi zamknięcie przybytku.

W wywiadzie dla magazynu Spin z 1985 roku, basista ZZ Top, Dusty Hill, powiedział: "Czy kiedykolwiek widziałeś film Najlepszy mały burdelik w Teksasie? To właśnie o tym miejscu. Pojechałem tam, kiedy miałem 13 lat. Kiedy nadszedł czas, aby być facetem, poszliśmy tam i zrobiliśmy to - ojcowie zabrali tam swoich synów”. La Grange to petarda, która niepozornie się zaczyna. Podkręćcie głośność i dajcie się zabrać do najlepszego małego burdeliku w Teksasie.

 

They Dated Steadly – Mink Mussel Creek

Mink Mussel Creek to zespół członka pojawiającej się niżej formacji Tame Impla, Kevina Parkera. Utwór They Dated Steadly to utrzymany w duchu wielkiej improwizacji jeden wielki fuzz, psych-rokowy potwór wskrzeszony przez członów zespołu. W ekstrawaganckiej 13-minutowej i 31-sekundowej odsłonie piosenka przetacza przez psychodeliczny rock niczym nawalona po uszy kwasem wakacyjna wyprawa poszukująca duchów Hendrixa i chłopaków z Cream.  Gdy go słucham, to czuję, jak mi się grzeją zwrotnice w kolumnie. Ten kawałek trzeba grać na 11 (kto nie wie, o co chodzi, niech obejrzy Spinal Tap).

 

41 Mosquitos Flying in Formation – Tame Impala

Ostatnia rzeczą na jaką zwróciłem uwagę w tym utworze jest tamburyn, który pracuje jak ogon grzechotnika - poczynając od pierwszego refrenu. Stało się to dlatego, że cała reszta po prostu wgniotła mnie w fotel. Kiedy pierwszy raz usłyszałem 41 Mosquitos Flying in Formation nie mogłem uwierzyć, że to utwór z tego stulecia. Skoro brzmi jak z lat 60. to musi być z lat 60 – prawda? Nawet mój ojciec dał się nabrać i był przekonany, że to jakaś hippisowska kapela, która on sam przegapił. W rzeczy samej słuchając solówki spalił w swoim stereo głośnik wysokotonowy i zgadnijcie, kto musiał za ten głośnik zapłacić.

 

Black Moon Spell – King Tuff

Black Moon Spell  to pełna fuzzu erupcja glam rocka pomieszanego z garażowym funk popem. Jeśli należycie do tych ludzi, którzy na dźwięk podkręcanego na maksa wzmacniacza gitarowego dostają gęsiej skórki na przedramieniu, to pokochacie ten utwór od pierwszej sekundy. Potem jest jeszcze lepiej - melodyjnie i ciężko - bogato aranżacyjnie. Kyle Thomas to chłopak z Kalifornii i to słychać wyraźnie w nośnej melodii, chwytliwym refrenie i kobiecych chórkach. Tego po prostu chce się słuchać coraz głośniej, aż do nieprzyjemnego zapachu spalonego wzmacniacza.

 

Killer smile – Hot Lunch

Hot Lunch skradł moje serce rykiem gitar, wokalem Erica Shea, który cudownie nadrabia braki warsztatowe entuzjazmem oraz niepowstrzymaną w szalonym galopie, pełną groove’u  sekcją rytmiczną. W Killer smile pobrzmiewa całkiem wyraźnie dziedzictwo rockowej sceny Detroit przełomu lat 60. i 70. oraz stoner-rocka, a wokalista wręcz wypluwa płuca na mikrofon. Pomóżcie Ericowi być naprawdę głośno i podkręćcie potencjometr głośności w prawo, aż poczujecie opór.

 

Give Me Back My Wig - Hound Dog Taylor

Hound Dog Taylor znalazł się tu nie przez przypadek. Bez tego urodzonego w Missisipi przedstawiciela chicagowskiego bluesa nie było by George’a Thorogooda i jego Bad to the bone. To właśnie na stylu Taylora wzorował się George. Ten z kolei był znany z tanich japońskich gitar Teisco i szorstkich rytmów boogie.

Sam Hound Dog nie miał złudzeń co to swojej gry na gitarze. Nie umiem grać – mawiał – ale za to brzmię świetnie. Taylor to duchowy i kulturowy cud. Tylko John Lee Hooker był tak samo nieświadomie nieelegancki, ale Hooker nie miał basu Brewera Phillipsa i perkusji Teda Harveya, by zmienić swojego bluesa w rock and rolla. Give me back my wig  to radosna i jednocześnie bezlitosna piosenka, która – oczywiście – jest lepsza, gdy jest grana głośno.

 

Dla waszej wygody poniżej cała playlista:

Czarny Rodryg

Przewodniki

Chcesz skompletować swój pierwszy zestaw audio?
Chciałbyś pogłębić swoją wiedzę? Zapraszamy do
zapoznania się z naszymi przewodnikami.

Kategorie produktów


Salony sprzedaży


Bydgoszcz
Katowice
Kielce
Kraków
Lublin
Łódź
Poznań (Woźna)
Poznań (Posnania)
Sopot
Szczecin
Warszawa (Andersa)
Warszawa (Naruszewicza)
Warszawa (Nowogrodzka)
Wrocław