Aktualności


Aktualności

12 piosenek do posłuchania w weekend

12 piosenek na weekend

Słuchanie muzyki to jedna z tych czynności, które sprawiają nam rozkosz i jakość systemu audio schodzi na drugi plan, bo dobra kompozycja broni się sama. Detale średnicy mogą pouciekać, bas może być trochę rozlany albo może go nie być wcale, ale są melodie, które niezależnie od jakości odsłuchu sprawiają, że chce się tańczyć lub śpiewać.

Nie samymi audiofilskimi nagraniami pracownik Top Hi-Fi & Video Design żyje. Poniżej lista utworów, których słuchamy z przyjemnością, lekko przy tym podrygując. Mamy nadzieję, że choć kilka z nich trafi do waszych playlist.

Art vs Science – Create/Destroy

Utwór „Create/Destroy” łączy w sobie dyskotekową melodię, która zachęca do wspólnego śpiewania, falset w stylu Bee Gees oraz poruszającą gitarę elektryczną i potężny beat. Refren „Pracujcie razem, aby zniszczyć, uczyńcie z tego coś pięknego” to sentencja, który podsumowuje podejście grupy do mieszania gatunków. Najpierw niszczą, a potem tworzą coś innowacyjnego. Wbrew pozorom zostaje w głowie i będziecie nucić to pod nosem, parząc kawę w swoim korpo.

Desmond Dekker – Fu Man Chu

Żaden artysta ze słonecznej Jamajki nie przyciągnął do swojego ojczystego kraju tyle uwagi co Desmond Dekker - oprócz Boba Marleya, ale Desmond był pierwszy. Fu Man Chu to cudownie bujający numer okraszony organowymi akcentami i kojącym głosem Desmonda, natomiast końcowa wokaliza jest tak niesamowicie dobra, że chętnie słuchalibyśmy jej w niekończącej się pętli.

Calibro 35 – Notte in Bovisa

Włosi grający funka, który czerpie pełnymi garściami z filmów blaxploitation. Ich muzyka jest tak czarna, że byli samplowani przez Dr. Dre i Jay’a Z, a instrumentalistami są tak znakomitymi, iż grali m.in. z PJ Harvey i Mike’em Pattonem. Zespół opisano w magazynie Rolling Stone jako „najbardziej fascynująca, retro-maniakalna i prawdziwa rzecz, jaka wydarzyła się we Włoszech w ostatnich latach”. Posłuchajcie i spróbujcie się nie ruszać, gdy gra ta włoska funk maszyna. 

Khruangbin – Maria Tambien

Khruangbin tworzą Laura Lee na basie, Mark Speer na gitarze i Donald „DJ” Johnson na perkusji. Brzmienie teksańskiego trio jest zakorzenione w klasycznym soulu i RnB oraz oparte na psychedelii, dubie i muzyce z całego świata - wszystko wykonane w nienagannym stylu. Maria Tambien to utwór oszczędny aranżacyjnie, ale sycący duszę i gorący jak baśnie tysiąca i jednej nocy. Laura robi Bom! Bom! Bom! na basie, a Mark Speer ozdabia jej rytm oryginalnie brzmiącą gitarą w stylu orientalnym.  Bardzo zmysłowy utwór.

The Budos Band – Up From The South

Kolejny instrumentalny utwór na naszej liście. The Budos Band to zespół, który gra już niemal dwie dekady i zasługuje na większą rozpoznawalność. W twórczości kapeli pobrzmiewa Jazz, Deep Funk, Afro-Beat, Soul i słychać wpływy Heavy Metalu. Karkołomne połączenie, prawda? Posłuchajcie Up From The South. Rozpoczyna się gitarą basową, która prowadzi cały utwór. Dołączają do niej kolejne instrumenty, cowbell, bongosy z perkusją, gitara i organy – kawałek już wtedy buja – gdy wnet wchodzą dęciaki. To jest ten moment, w którym albo staniecie się fanami The Budos Band albo kupicie trąbkę. Innej możliwości nie ma.

Imarhan – Tahabort

Kiedy Imarhan wydali swój debiutancki album w 2016 roku, wkroczyli w gatunek, który był już zalany talentem wielu znanych formacji m.im. Tinariwen czy Terakraft, ale wciąż udało im się awansować na szczyt i zostać ogłoszonymi „nową falą muzyki Tuareg” przez Fact Magazine . Podczas gdy ich debiut był zakotwiczony w tradycji medytacyjnej pustynnego bluesa, ich kolejne płyty dodają do tej tradycji brzmienia funkowe, disco i rocka. Jeśli chcecie usłyszeć pustynię, która tańczy, to Tahabort jest znakomitym początkiem.

DakhaBrakha - Baby

Pierwsze spotkanie z tą ukraińską grupą było dla nas przeżyciem ocierającym się o mistycyzm. Początek Baby budzi skojarzenia z etnosłowiańskiem bluesem, przynajmniej tak go sobie wyobrażamy jako gatunek muzyczny, po czym kobiecy biały śpiew wali nas prosto między oczy i świat na zawsze się zmienia.  To jest ten moment - chcemy położyć się na rozgrzanej ziemi w wysokiej trawie i nie robić już nic, tylko słuchać tego spiewu. Gdy przychodzi nieunikniony koniec, cisza jest przejmująca i pełna znaczenia. To się rzadko zdarza, żeby utwór nadal w nas wybrzmiewał po tym, jak się skończy.

Jacques Dutronc - Hippie Hippie Hourrah

Kiedy słuchamy tej piosenki, snujemy wspomnienia o tym, jakich gigantów wydawała francuska muzyka i zastanawiamy się, komu to przeszkadzało? Jacques Dutronc to człowiek wielu talentów. Piosenkarz, tekściarz, gitarzysta, aktor oraz jeden z najpopularniejszych wykonawców we francuskojęzycznym świecie. Hippie Hippie Hourrah urzeka nas dźwiękiem sitary i ironicznym tekstem. Takich piosenek już się po prostu nie nagrywa, dlatego do niej wracamy.

Shirley Bassey - Jezahel

Głosu Shirley Bassey możemy słuchać dzień i noc. Jej moc, technika, niesamowita charyzma, niespotykana kontrola oddechu, wykonania pełne pasji i intensywne – kobieta jest bezkonkurencyjna. Bassey zaśpiewałapiosenki przewodnie hity do trzech filmów o Bondzie: „Goldfinger” (1964), „Diamenty są wieczne” (1971) i „Moonraker” (1979). Są porywające – jednak tym razem posłuchajcie Jezahel. Instrumentaliści towarzyszący jej w tym numerze też klasa. Ale uwaga, bo może będziecie słuchać dzień i noc.

Snapped Ankles – I want my minutes back

Pierwotne rytmy, biały szum i postpunkowe klimaty. Snapped Ankles to trio z wschodniego Londynu, które praktykuje modyfikowanie starych syntezatorów analogowych i poprawiania ich logów, co daje utworom unikalny dźwięk -  wyraźnie inny od bardziej czystych i pozbawionych charakteru gałęzi muzyki elektronicznej. I want my minutes back czerpie z utworu Ghost Raider zespołu Suicide, ale to akurat jest zaleta, bo Alan Vega wielkim artystą był.

Giorgio Moroder – Tears

Gorgia Morodera trzeba ponownie wydobyć na światło dzienne, ponieważ jest za dobry, żeby go kojarzyć tylko z hitami disco, które napisał dla innych artystów. Numery nagrane z Donną Summer zapewniły mu rozpoznawalność, ale prawdziwe perełki kryją się na kultowym albumie Son of My Father z 1972 roku. Możecie odnieść wrażenie, że znacie/słyszeliście Tears i słusznie, bo DJ Shadow zsamplował złowieszczy motyw grany na syntezatorze przez Morodera  i wykorzystał do w swoim hicie Organ Donor.

Mungo’s Hi-Fi, Eva Lazarus, Max Romero – Babylon Raid

Zespół który ma w nazwie Hi-Fi musiał znaleźć się na tej liście, ale to nie jest jedyny powód jego obezności w zestawieniu. Nie będziemy was okłamywać, lubimy czasem smagnąć basem, a w tym numerze go nie brakuje. Te wobblery sprawiają, że chcemy zapuścić dredy. W Babylon Raid usłyszycie głos Maxa Romero – jego nie trzeba przedstawiać – i Eve'y Lazarus, jedną z najgorętszych obecnie artystek na wyspach brytyjskich.

Zapraszamy do naszych salonów, gdzie w komfortowych warunkach posłuchacie swoich ulubionych utworów i prawdopodobnie przekonacie się, ile jeszcze nowego można usłyszeć w kompozycjach, które wydaje się wam, że znacie.

Tylko zarejestrowani klienci mogą pisać komentarze. Proszę, zalogować się lub zarejestrować

Przewodniki

Chcesz skompletować swój pierwszy zestaw audio?
Chciałbyś pogłębić swoją wiedzę? Zapraszamy do
zapoznania się z naszymi przewodnikami.

Kategorie produktów


Salony sprzedaży


Białystok
  • Apartamenty Jagiellońskie
    ul. Jurowiecka 19 lok. U3/U4
  • 85 722 29 02, 519 073 470
Bydgoszcz
Katowice
Kielce
Kraków
Lublin
Łódź
Poznań (Woźna)
Poznań (Posnania)
Sopot
Szczecin
Warszawa (Andersa)
Warszawa (Naruszewicza)
Warszawa (Nowogrodzka)
Wrocław